11.08.

Udało się. Samochodzik będzie żył. Przetoczenie ustrojowego płynu hamulcowego okazało się nieskuteczne. Wymiana podniszczonych bębnów (!) również pudłem. Jest tam jakiś regulator siły hamowania. To on nabroił. I teraz jest już wszystko ok. Samochodzik po liftingu wrócił do żywych. Swoją drogą to autko ma jedną pozytywną cechę. Zawsze się zaczyna coś dziać tuż przez konkretną awarią. I jak się psuje na dobre to pod domem. Grzeczny włoski chłopczyk. Umie się zachować :)

I jeszcze to, że jeden głupi żart o tym, że jestem żeby sprawdzić czy system działa owocuje tym, że teraz mnie obsługują z uśmiechem i w pierwszej kolejności.

1 komentarz: